Po wciśnięciu gałki radia na wyświetlaczu pojawił się prowokujący napis ROCK. Czym dziś Tata podkręci atmosferę?

Dobra muzyka ożywia każdy samochód. Pozwala przymknąć oko na jego niedoskonałości, a nawet cieszyć się z wad, które dotąd sprawiały wrażenie uciążliwych i niewybaczalnych. Może dlatego w Indice zainstalowano markowy odtwarzacz?

Tata, Włącz Radio
Na panelu widnieje napis Kenwood. To obiecuje raj dla uszu. Audiofilskją ucztę. Nie czekając wtykam w gniazdo pendrive z podręcznym zestawem empetrójek. Czekam. Radio już gra, a ja czekam dalej. Z głośników zamiast soczystego dźwięku wydobywa się jakieś niegroźne brzęczenie. Nie, to nie mże być prawda – pomyślałem naiwnie – radio Kenwooda nie może brzmieć aż tak źle. I tu się pomyliłem!
Zatrzymałem się, żeby wyregulować korekcję niskich tonów, których po prostu nie było. Może ktoś przede mną poskręcał filtry na minimum? Przełączam ewualizer z trybu Rock na regulację ręczną. Po chwili napis głosi „bass +6″. A to oznacza, że basy, których nie ma, są już podbite na maksa. Tata, zrób coś!

Car Audio By Tata
Jak oni to zrobili, że takie dobre radio w zasadzie udaje, że gra? Jak to możliwe, że głośniki w drzwiach wycinają basy niczym studyjne filtry? Odpowiedź nasunęła mi się, gdy spojrzałem na panel Kenwooda, po czym przeniosłem wzrok na to, co mam przed oczami, gdy Tatę prowadzę. Zobaczcie sami…

Nie mam już wątpliwości. To zderzenie epok i technologii, z których muzealna koncepcja Taty wyszla zwycięsko i poskromiła potencjał elektroniki Kenwooda. Wystarczy, że Indica ma odpowiednio tandetne głośniki, by wszystkie wysiłki producenta radia wyrzucić do kosza i spłaszczyć brzmienie niczym walec drogowy. W żadnym z kilkuset aut, jakimi jeździłem, nie spotkałem radia, w którym kręcenie filtrem niskich tonów nie przynosiłoby żadnego skutku. Kenwoodzie, dlaczego nie protestujesz?

Indica: Studio Innych Dźwięków
Tata zadbała o urozmaicone środowisko akustyczne w oryginalniejszy  sposób, niż inni producenci. Zamiast dopracować, albo przynajmniej nie zepsuć, radia, przyłożono się do  innych systemów auta. Tak je zbudowano, by emitowały nietuzinkowe dźwięki. Czasem bardzo niespodziewane. Wspominałem już o tonie ostrzegawczym włączającym się przy niezapiętym pasie, teraz przyszła kolej na przerywacz kierunkowskazów.


Gdy włączyłem światła awaryjne, to zanim zadziałały, rozdegł się dźwięk, który określiłbym jako „brzdęk”. Z wrażenia telefon zrobił nieostre zdjęcie. Indica to prawdziwa kopalnia niespodziewanych odgłosów, ale nie tych, które podczas jazdy kojarzyłyby się z niesolidnym wykonaniem. Przeciwnie, na wybojach nic nie trzeszczy. Radio też nie trzeszczy, ale żeby grało, trudno powiedzieć. To nie to słowo. Na pocieszenie: komunikaty drogowe i prognozy pogody przekazuje znakomicie!

I Tak Jest Nieźle
Redakcyjny kolega-tester właśnie się uśmiecha i mówi: „Dobrze, że nie jeździłeś Indigo. Indica jest solidniejsza”. Coś w tym jest. Mogę Indice wiele zarzucić, ale nie to, że w środku coś trzeszczy, albo odpada. Owszem, plastiki są ultratandetne, ale wszystko dobrze się trzyma. To dobrze – jak ktoś zamontuje sobie w swojej Indice jakieś prwdziwe głośniki, nic nie powinno brzęczeć!